Legenda zaczyna się od odejścia.
Lao Tzu miał widzieć, że świat, który znał, pogrąża się w nieładzie. Zamiast próbować go naprawić, wyruszył na zachód.
Kiedy dotarł do przełęczy, jej strażnik poprosił go, żeby przed odejściem zapisał swoją naukę.
Lao Tzu miał więc pozostawić krótki tekst o Dao i De.
A potem zniknąć.
Nie wiemy, czy naprawdę wydarzyło się to w ten sposób. Tradycja przypisała dzieło Lao Tzu, ale historia jego powstawania jest bardziej złożona. Zachowane dawne rękopisy pokazują, że tekst krążył w różnych wersjach, zanim przyjął znaną dziś postać 81 krótkich części.
Być może jednak legenda o człowieku, który zostawia kilka tysięcy znaków i odchodzi, pasuje do tej księgi wyjątkowo dobrze.
Tao Te Ching nie próbuje zatrzymać czytelnika przy swoim autorze.
Nie mówi:
patrz na mnie.
Raczej raz po raz kieruje uwagę gdzie indziej.
Na wodę.
Na pustą przestrzeń w naczyniu.
Na to, co miękkie.
Na człowieka, który nie musi wszystkiego kontrolować.
Na działanie, którego nie trzeba wymuszać.
I na pytanie, które po ponad dwóch tysiącach lat nadal bywa niewygodne:
Czy więcej wysiłku zawsze prowadzi we właściwą stronę?
Co właściwie znajdziesz w Tao Te Ching?
Tao Te Ching nie jest opowieścią z początkiem, środkiem i zakończeniem.
Nie jest też podręcznikiem z uporządkowanym systemem.
To 81 krótkich części pełnych obrazów, paradoksów i zdań, które często łatwiej zatrzymać przy sobie niż jednoznacznie wyjaśnić.
Niektóre motywy wracają jednak wielokrotnie.
Działanie bez wymuszania
Jednym z nich jest wu wei.
Woda, która nie potrzebuje dominować
Miękkość nieustannie okazuje się silniejsza, niż wygląda.
Pustka, która coś umożliwia
To, czego nie ma, może być równie ważne jak to, co dodajemy.
Prostota
Więcej nie zawsze oznacza lepiej.
Pragnienie i przymus
Można czegoś chcieć tak mocno, że przestaje się widzieć to, co rzeczywiście jest.
Poznanie siebie
Wiedza o świecie i zdolność zobaczenia samego siebie nie są tym samym.
Przewodzenie bez dominowania
Najlepsze działanie nie zawsze pozostawia po sobie poczucie, że ktoś nami kierował.
To nie są oddzielne techniki.
Łączy je pewne pytanie o sposób, w jaki człowiek spotyka rzeczywistość:
Czy potrafię działać bez ciągłej potrzeby narzucania jej własnej formy?
Droga, której nie da się zamknąć w definicji
Już początek księgi odbiera nam jedną z rzeczy, które bardzo lubimy.
Pewność, że jeśli coś nazwaliśmy, to już to rozumiemy.
Dao tłumaczy się najczęściej jako „Droga”, ale nie chodzi po prostu o zestaw zasad, według których należy żyć.
Tekst wraca do czegoś wcześniejszego niż nasze definicje, oceny i podziały.
Możesz nazwać sytuację porażką.
Możesz nazwać człowieka trudnym.
Możesz uznać, że jakaś decyzja była błędem.
Możesz stworzyć bardzo spójną historię o tym, dlaczego coś wydarzyło się właśnie tak.
Ale nazwa nie jest jeszcze tym, co zostało nazwane.
To drobna różnica, dopóki nie zauważymy, jak często żyjemy bardziej we własnym opisie rzeczywistości niż w samej rzeczywistości.
Czasem cierpimy nie tylko przez to, co się wydarzyło.
Cierpimy również przez przekonanie, że nie powinno było się wydarzyć.
Wu wei: kiedy działanie przestaje być walką
Wu wei bywa tłumaczone jako „niedziałanie”.
Łatwo więc wyobrazić sobie człowieka siedzącego spokojnie i czekającego, aż życie rozwiąże wszystko za niego.
To jednak bardzo mylący obraz.
Wu wei nie oznacza po prostu braku działania.
Bliżej mu do działania bez wymuszania, bez nieustannej próby naginania sytuacji do własnego planu.
Pomyśl o dwóch sposobach robienia tej samej rzeczy.
W pierwszym bardzo zależy Ci na wyniku.
Przyspieszasz.
Kontrolujesz.
Powtarzasz argument.
Sprawdzasz reakcję drugiej osoby.
Kiedy rzeczywistość nie odpowiada, zwiększasz nacisk.
Więcej wysiłku ma naprawić brak rezultatu.
W drugim nadal działasz.
Ale jednocześnie obserwujesz.
Czy to, co robię, rzeczywiście prowadzi tam, dokąd chcę dojść?
Czy ta sytuacja potrzebuje kolejnego działania?
Czy może potrzebuje przestrzeni?
Czy próbuję rozwiązać problem, czy tylko zmniejszyć własny niepokój?
Czasem najtrudniej zauważyć nie to, co jeszcze powinniśmy zrobić.
Tylko to, co moglibyśmy przestać robić.
Woda: siła, która nie wygląda jak siła
W Tao Te Ching ciągle powraca woda.
Nie dlatego, że jest potężna w sposób, który zwykle kojarzymy z potęgą.
Woda nie stoi najwyżej.
Nie jest twarda.
Nie walczy z każdą przeszkodą.
Opływa ją.
Zmienia kształt.
Schodzi w miejsca, których inni unikają.
A jednak potrafi przez bardzo długi czas zmieniać nawet kamień.
To odwraca nasze zwykłe wyobrażenie o sile.
Często kojarzymy ją z możliwością wymuszenia rezultatu.
Przekonania kogoś.
Wygrania sporu.
Postawienia na swoim.
Utrzymania kontroli.
Taoistyczny obraz wody podsuwa inne pytanie:
Czy siła zawsze musi wyglądać jak nacisk?
Czasem niewysłanie kolejnej wiadomości wymaga większej pewności niż jej wysłanie.
Czasem wysłuchanie kogoś jest trudniejsze niż przygotowanie kolejnego argumentu.
Czasem ustąpienie z niepotrzebnej walki nie jest przegraną.
Jest rozpoznaniem, że nie każda walka zasługuje na energię.
Miękkość nie musi oznaczać rezygnacji z siebie.
Może oznaczać brak potrzeby używania siły tam, gdzie siła nie pomaga.
Puste miejsce, dzięki któremu coś działa
Jedna z najbardziej charakterystycznych części Tao Te Ching zwraca uwagę na coś, czego zazwyczaj nie zauważamy.
Na pustkę.
Koło może działać dzięki pustej przestrzeni wokół osi.
Naczynie jest użyteczne właśnie dlatego, że w środku pozostawiono miejsce.
Pokój służy człowiekowi nie tylko dzięki ścianom.
Potrzebuje też pustej przestrzeni pomiędzy nimi.
To bardzo prosta obserwacja.
Ale prowadzi do niezwykłego pytania.
Większość naszego życia budujemy poprzez dodawanie.
Więcej wiedzy.
Więcej rzeczy.
Więcej planów.
Więcej odpowiedzi.
Więcej zabezpieczeń.
Więcej możliwości.
Tao Te Ching przypomina, że czasami użyteczne jest właśnie miejsce, którego nie wypełniliśmy.
W kalendarzu.
W rozmowie.
W domu.
W głowie.
W relacji.
Nie wszystko, co puste, jest brakiem.
Czasami dopiero pustka pozwala czemuś się wydarzyć.
Prostota nie oznacza ubóstwa
Księga często wraca również do prostoty.
Łatwo pomyśleć, że chodzi o życie z niewielką liczbą przedmiotów.
Ale jej pytanie sięga głębiej.
Co dzieje się z człowiekiem, kiedy kolejne pragnienia zaczynają kierować jego spojrzeniem?
Jeszcze trochę uznania.
Jeszcze trochę pieniędzy.
Jeszcze jeden sukces.
Jeszcze jedna odpowiedź.
Jeszcze jedno potwierdzenie, że decyzja była dobra.
Jeszcze jeden dowód, że ktoś naprawdę mnie rozumie.
Pragnienie samo w sobie nie musi być problemem.
Można budować.
Tworzyć.
Rozwijać firmę.
Chcieć bliskości.
Chcieć bezpieczeństwa.
Chcieć zmiany.
Pytanie pojawia się gdzie indziej:
Czy nadal widzę rzeczywistość, kiedy nie daje mi tego, czego chcę?
Bo jest różnica pomiędzy:
„chciałbym, żeby to się wydarzyło”
a:
„to musi się wydarzyć, żebym mógł być spokojny”.
W tej niewielkiej różnicy może pojawić się bardzo dużo przymusu.
Poznać innych i zobaczyć siebie
W jednej z części Tao Te Ching pojawia się rozróżnienie pomiędzy znajomością innych a poznaniem siebie.
To różne rodzaje wiedzy.
Można świetnie rozumieć zachowania ludzi.
Dostrzegać ich motywacje.
Wiedzieć, dlaczego partner reaguje w określony sposób.
Rozumieć błędy współpracownika.
Zauważać schematy swojej rodziny.
A jednocześnie znacznie trudniej zobaczyć moment, w którym samemu zaczyna się działać automatycznie.
Dlaczego właśnie ta uwaga mnie zabolała?
Dlaczego tak bardzo chcę mieć rację?
Dlaczego potrzebuję tej odpowiedzi dzisiaj?
Dlaczego po raz kolejny wybieram tę samą reakcję?
Poznanie siebie nie musi oznaczać stworzenia idealnej teorii własnej osobowości.
Czasem zaczyna się znacznie prościej.
Od zauważenia:
to znowu się pojawiło.
Właśnie tutaj dawna księga niezwykle naturalnie spotyka się z jednym z najważniejszych doświadczeń QuietRoots.
Nie chodzi o to, żeby aplikacja powiedziała Ci, kim jesteś.
Chodzi o to, żeby po czasie łatwiej było zobaczyć to, czego pojedynczego dnia można nie zauważyć.
Przewodzenie bez potrzeby bycia w centrum
Tao Te Ching mówi również o rządzeniu i przewodzeniu.
I tutaj znowu odwraca intuicję.
Najlepszy przywódca nie musi stale demonstrować swojej obecności.
Nie musi wszystkiego przypisywać sobie.
Nie musi kontrolować każdego ruchu innych.
Dobre przewodzenie może stworzyć warunki, w których ludzie po wykonaniu pracy czują:
zrobiliśmy to sami.
Ta idea wykracza daleko poza politykę.
Dotyczy rodzica.
Partnera.
Szefa.
Nauczyciela.
Człowieka próbującego pomóc komuś, kogo kocha.
Czasami naprawdę chcemy czyjegoś dobra.
A jednak próbując je zapewnić, zaczynamy kontrolować.
Podpowiadać.
Poprawiać.
Chronić przed każdym błędem.
Prowadzić tak mocno, że druga osoba ma coraz mniej miejsca na własny ruch.
Dlaczego tekst sprzed ponad dwóch tysięcy lat nadal potrafi uwierać?
Nie dlatego, że zawiera gotowy model współczesnego życia.
Nie zawiera.
Nie znajdziesz w nim instrukcji prowadzenia firmy, wychowywania dzieci, budowania związku ani podejmowania decyzji zawodowych.
A jednak pytania pod tym wszystkim bardzo się nie zmieniły.
Jak wiele mogę kontrolować?
Kiedy działanie staje się wymuszaniem?
Ile naprawdę potrzebuję?
Czy potrafię zostawić przestrzeń?
Czy moja siła wymaga dominacji?
Czy umiem zobaczyć własne pragnienie, zanim zacznie kierować całym moim spojrzeniem?
Czy wiem, kiedy wystarczy?
Dlatego Tao Te Ching łatwo przeczytać szybko.
A znacznie trudniej skończyć z nim po pierwszej lekturze.
Jedno zdanie może wydawać się niezrozumiałe.
Po roku może nagle opisywać dokładnie sytuację, w której się znajdujesz.
Nie dlatego, że tekst się zmienił.
Zmienił się człowiek, który do niego wrócił.
Od czego zacząć czytać Tao Te Ching?
Nie musisz zaczynać od pierwszej części i konsekwentnie czytać do osiemdziesiątej pierwszej.
Możesz potraktować tę księgę jako miejsce, do którego się wchodzi.
Jeżeli interesuje Cię działanie bez przymusu, zatrzymaj się przy częściach dotyczących wu wei.
Jeżeli wraca do Ciebie temat siły i miękkości, zwróć uwagę na obrazy wody.
Jeżeli czujesz nadmiar, zainteresuj się częściami o prostocie i ograniczaniu pragnień.
Jeżeli trudno Ci zostawić coś bez kontroli, zobacz, jak tekst mówi o przewodzeniu i nieingerowaniu.
Jeżeli dużo analizujesz innych, zatrzymaj się przy pytaniu o poznanie siebie.
Nie musisz znaleźć właściwej interpretacji.
Możesz znaleźć fragment, który zatrzyma Cię wystarczająco długo, żebyś zobaczył coś, czego wcześniej nie zauważałeś.
Jedno pytanie na koniec
Gdybyś miał dziś niczego w swoim życiu nie poprawiać przez kilka minut, tylko przyjrzeć się temu, co już jest:
co zobaczyłbyś jako pierwsze?
Nie musisz jeszcze nic z tym robić.
To także może być początek.
Czytaj Tao Te Ching w QuietRoots
W QuietRoots możesz zacząć od pojedynczego fragmentu Tao Te Ching, przeczytać komentarz, zobaczyć jego miejsce w całym dziele i zapisać własną refleksję.
Możesz wracać do tekstu po czasie i zobaczyć, czy inne części zaczynają mówić do Ciebie w nowych momentach życia.
Nie musisz od razu decydować, co Tao Te Ching „naprawdę oznacza”.
Możesz zacząć od prostszego pytania:
Co ten fragment pozwala mi dzisiaj zobaczyć?